Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Skwar, bicykl i... Stolec | Stolec - Wieluń - Osjaków - Stolec | [WŁÓCZYKIJ #25]

Czasem tak bywa, że chociaż człowiekowi się nie chce to pewne rzeczy robi. Zazwyczaj nazywa się to etatem (ho, ho, ho ależ tłusty żart na wejściu!), ale niekiedy też można maltretować się także w wolnym czasie. Ja zazwyczaj karmię swojego wewnętrznego masochistę bieganiem maratonów (w co wliczam także przygotowania do tychże), ale niekiedy wykraczam poza te ramy. Tak było i tym razem, kiedy zawoziłem Dominikę do pracy w... miejscowości Filipole. Mam wątpliwość co do używania nazwy "miejscowość" nie dlatego, że to taka podła miejscówka, ale dlatego, że ta osada to dosłownie kilka domów, malowniczo położonych pośród pól i lasów. Dosłownie.

Wystawiłem pasażerkę za drzwi, następnie wyciągnąłem z auta rower, zawiesiłem na szyi aparat, poprawiłem troczki w plecaku, wsunąłem mapę pod linki przy ramie i... witaj przygodo. Miałem gigantycznego smaka na jakąś wyprawę po regionie, a z drugiej strony - znałem prognozę pogody na ten dzień (już o 8.30, kiedy ruszałem, było naprawdę gorąco - dalej tylko gorzej) i marzyłem o błogim lenistwie na kanapie, a nie dokładaniu sobie dodatkowego obciążenia. Cóż, Filipole to naprawdę śliczny zakątek świata. Jeśli nie zaczynać w tak wyjątkowych okolicznościach, to gdzie?


niedziela, 27 maja 2018

Dlaczego wolę niszę | Kraków | [WŁÓCZYKIJ #24]

Jeśliś Czytelnikiem, który regularnie śledzi moje posty, zauważyłeś zapewne, że dawno Włóczykija nie wrzucałem. I całkiem słusznie zauważyłeś. Na wycieczki zwyczajnie nie mam czasu. Ciężko mi o wolny dzień podczas którego mógłbym spakować sobie do plecaka wodę, zarzucić torbę z aparatem i pofrunąć gdzieś w teren. Skłamałbym pisząc, że mi tego nie brakuje. No brakuje bardzo, ale jeszcze przyjdzie czas. Jednak w międzyczasie...

...ze względu na konieczność odebrania pakietów (dla mnie i Taty) na Cracovia Maraton wybrałem się do historycznej stolicy Polski i postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym - odebrać pakiety i zrobić sobie Włóczykija. W Krakowie byłem dotychczas trzykrotnie, z czego raz jak miałem kilka lat i nic nie pamiętam, drugi raz kiedy byliśmy z kumplami na koncercie i byłem tak zainteresowany krajoznastwem jak zeszłorocznym śniegiem i trzeci raz na studiach i też nic nie pamiętam było to zwiedzanie, z którego niewiele zapamiętałem (i wcale nie z tego powodu co myślicie ;); po prostu wciąż nie poświęcałem temu takiej uwagi jak teraz). Zapamiętałem, że jest całkiem ładnie, "starówkowo" i... właściwie tyle.


środa, 28 lutego 2018

Pociąg do nie-banału | Skierniewice - Żyrardów | [WŁÓCZYKIJ #23]

Zima powinna być zimą i kropka. Powinno być zimno na poziomie -10/-15, dużo śniegu i najlepiej jak najwięcej krystalicznie czystego, "mroźnego" słońca. Jeśli się nie da i ma być na plusie, to niech sobie będzie od grudnia do lutego +5 i tyle. To co mamy od kilku lat to jakaś mało śmieszna parodia. Jednego dnia tak, drugiego siak, a trzeciego jeszcze inaczej. W styczniu powietrze pachnie wiosną, a za chwilę dowala mróz, który trzyma przez dobę, po czym odpuszcza. I tak w kółko.

Nie dziwię się, że od paru lat jak startuje fala chorowania to nie oszczędza nikogo. U mnie w rodzinie zaczęło się chyba od Taty, później zaraziła się Mama, następnie Kuba, od Kuby Dominika, a ostatnim bastionem pozostałem ja. Możliwe, że chroniła mnie adrenalina, bo pozostawałem aktywny - jeździłem do pracy rowerem, biegałem, a w robocie sporo się działo. Nie mniej jednak czekałem już z niecierpliwością na dłuższe wolne. Miałem mieć wreszcie sposobność do zrealizowania Włóczykija numer jeden w 2018 roku. Plan minimum zakłada przynajmniej tyle samo wycieczek co rok temu, więc aby go zrealizować muszę robić od lutego do grudnia co najmniej dwa Włóczykije na miesiąc.

Wejście na dworzec w Skierniewicach od strony peronów.

niedziela, 4 lutego 2018

Pozory mylą | Kutno | [WŁÓCZYKIJ #22]

Tą wycieczką kończę uzupełnianie zaległych wpisów z 2017 roku, więc rok zakończyłem z liczbą 22 wycieczek na koncie. Muszę przyznać, że zakładałem, że będzie ich przynajmniej dwa razy tyle, a tymczasem... no nie udało się. Nie zmienia to faktu, że jestem zadowolony - coś się we mnie ruszyło, a na tym zależało mi najbardziej. Na spróbowaniu samotnych wędrówek, na odkrywaniu nowych miejsc, na obudzeniu nieco uśpionej ciekawości świata. Pierwsze kroki były dość nieporadne, wiem że dużo bym zmienił w wielu zrobionych wycieczkach, ale liczy się dla mnie sam fakt, że to robię. Reszta ma mniejsze znaczenie.


wtorek, 30 stycznia 2018

To tu, to tam | Czerniewice - Krzemienica - Rawa Mazowiecka | [WŁÓCZYKIJ #21]

Kolejny z Włóczykijów, które wyczarowałem przy okazji pracy Dominiki. Zauważcie jakie mi się szczęście trafia, że każdy kolejny wypad jest w inne miejsce ;). Tym razem wywiało nas w okolice Czerniewic, czyli pomiędzy Tomaszowem, a Rawą Mazowiecką. Miałem dwie opcje zwiedzania terenu - albo ruszyć w kierunku Spały i Inowłodza, albo pokręcić się po najbliższych miejscowościach z finiszem w Rawie Mazowieckiej. Zdecydowałem się na to drugie rozwiązanie.

Stodoła w Czerniewicach.

niedziela, 14 stycznia 2018

Trochu historii i trochu przyrody | Wolbórz - Zalew Sulejowski - Podklasztorze | [WŁÓCZYKIJ #19]

Obiecaliśmy sobie z tatą, że skoro zrobiliśmy "Tour de Jeziorsko" to wypadałoby odwiedzić również drugie z dużych jezior województwa. Tym bardziej, że trasa wiodąca z Łodzi, między innymi przez Wolbórz to dla nas "kultówka", czy trzymając się retoryki kolarskiej - klasyk. Dzień zapowiadał się znakomicie, mieliśmy o czym pogadać, więc nie pozostało nic innego jak pędzić przed siebie. Tym bardziej, że szykowałem dla taty małą niespodziankę.

Zaczyna się to wszystko jak w moim pierwszym Włóczykiju - od Starowej Góry, wówczas rozoranej przez prace na krajowej jedynce. Przebiliśmy się z zachodu na wschód po tym marsjańskim gruncie, jaki zazwyczaj tworzy się podczas robót drogowych i pustą drogą, przy akompaniamencie leniwie świecącego słońca zaczęliśmy wędrówkę do celu.


sobota, 13 stycznia 2018

Na uboczu | Parzęczew - Ozorków | [WŁÓCZYKIJ #20]

Trochę żeśmy z tym moim Kochaniem zwiedzili regionu, nie powiem. Obiecałem w Tomaszowie, że to nie ostatnia taka wycieczka i proszę: ani się obejrzałem, a jechaliśmy w pobliże Parzęczewa, żeby moja wybranka mogła upiększyć kilka kobiet, a ja - żebym przy okazji zobaczył kilka naprawdę pięknych miejsc.

Parzęczew. Już sama nazwa brzmi dość... niezachęcająco. Nieopodal takie miejscowości jak Chrząstów, Wytrzyszczki i Ignacew Rozlazły. Ekipa w sam raz na konkurs ortograficzny. Albo na lekcję polskiego dla obcokrajowców. Niech się pomęczą. Ach, byłbym zapomniał - Dominika malowała w Różycach. Też niezbyt łatwo.

Tramwaj linii 46 pełznie po Ozorkowie.

niedziela, 7 stycznia 2018

Miasto z dzieciństwa | Tomaszów Mazowiecki | [WŁÓCZYKIJ #18]

Wyspowiadam się od razu! Żeby nikt nie krzyczał! Z początku planowałem Włóczykija jako cykl tylko i wyłącznie pieszy. Szybko jednak uznałem, że warto sobie będzie czasem pomóc rowerem. Pociągi i autobusy i autostopy miały być tylko środkiem do realizacji celu. Samochód miał sobie stać na parkingu i nie marudzić.

Przyznam szczerze, że już wcześniej myślałem, czy nie wykorzystać auta - ot, chociażby do wyprawy do Bełchatowa i objechania kopalni. Nie wszędzie w województwie da się dojechać pociągiem, a do autokaru raczej nie wpakuję roweru. Tymczasem odległości ponad 30 kilometrów (a często ponad 100) to już zadanie dla bicykla lub konieczne będzie podzielenie dystansu na kilka dni. To wiąże się z wydatkami i koniecznością zorganizowania kilku dni wolnego. O jedno i drugie w 2017 było mi dość trudno (w 2018 zanosi się, że tylko drugie będzie problemem, ale za to znacznie większym ;)), więc kilka eskapad musiałbym odłożyć na nie-wiadomo-kiedy. Tym bardziej, że Dominika mnie pocisnęła: "Włóczykij autem? To będzie bez sensu.". Skoro tak to sobie odpuszczam.


niedziela, 17 grudnia 2017

Kur... de France | Wzniesienia Łódzkie | [WŁÓCZYKIJ #17]

Wiecie, że uwielbiam się katować prawda? Jak nie pod wiatr, to przynajmniej ze 120 kilometrów. Jak nie wracam do domu mając w pamięci przynajmniej jeden moment, kiedy chciało mi się płakać to uważam wycieczkę rowerową za całkowicie nieudaną. W ramach finiszu wakacji (i niestety trochę lata) wymyśliłem sobie super wojaż - przejażdżkę po Wzniesieniach Łódzkich. Tak jak ostatnio większość moich tekstów miała charakter bardziej krajoznawczy, tak tym razem wrócę do tego co rzeźbiłem na początku. Do opisu przeżyć wewnętrznych. A właściwie to do opisu jednego ze Wzniesień Łódzkich jakim był mój nastrój tego dnia - systematycznie rósł do góry, osiągnął szczyt nieopodal Parowów Janinowskich, a następnie opadał stromo w dół, niemal do dna.

Ale warto było :). Zapraszam!


niedziela, 3 grudnia 2017

Kieł mamuta i św. Lambert | Radomsko | [WŁÓCZYKIJ #15]

Z Radomskiem mam dwa skojarzenia. Pierwsze to wizyta na meczu łódzkiego Widzewa w śmiesznym Pucharze Ekstraklasy (nawet nie pamiętam, który to był rok - 2007?), na który pojechałem z towarzystwem z Pabianic busem bez grzania. To był luty albo początek marca - więc zmarzliśmy solidnie. Jedyne ciekawe wydarzenie na tym meczu to rzucanie śnieżkami w ówczesnego bramkarza Korony Kielce Macieja Mielcarza (który, swoją drogą, później długo bronił w Widzewie). Dużo w tej historii Radomska prawda?

Drugie skojarzenie to rozkraczenie się auta rodziców na krajowej "1" nieopodal Radomska. Awaria okazała się na tyle poważna (bodajże padła pompa wody), że musieli zostawić auto na miejscu i wrócić po nie dzień później - pociągiem. I znów najciekawszy element historii - zdruzgotany głos siostry, kiedy dowiedziała się, że z zaplanowanej na wieczór imprezy nici. Tutaj również sporo Radomska czyż nie?



niedziela, 26 listopada 2017

Perła w Ogrodzie Zmysłów | Poddębice | [WŁÓCZYKIJ #14]

Ten wpis i kolejny Włóczykijowy (o Radomsku) będą miały nieco inny charakter, ponieważ są zapisem moich wędrówek w ramach projektu Pociągiem w Łódzkie, podczas których byłem przewodnikiem. Będzie nieco mniej opisów moich "przygód" i subiektywnych doznań, a nieco więcej informacji krajoznawczych. Skutkiem tego oba te wpisy będą nieco krótsze. Zdecydowałem się na taki krok, bo pewnie nieprędko będę miał okazję pojawić się w tych miejscach ponownie, a zarówno Poddębice, jak i Radomsko są zdecydowanie warte zobaczenia.

Zapraszam więc do lektury!


wtorek, 5 września 2017

Pod wiatr i z wiatrem | Łaskowice - Szadek - Wojsławice | [WŁÓCZYKIJ #13]

Mądry Polak po szkodzie. Teraz, prawie dwa miesiące po zrobieniu tej wycieczki, jestem absolutnie pewien, że nie miała ona prawa wypalić. W końcu to numer trzynaście. W końcu to był drugi lipca, a od paru lat w lipcu dostaję największe wpierdy. W końcu (co jest, zdaje się, najważniejsze) nie robi się rowerowych wycieczek na południowy zachód kiedy wieje wschodni wiatr.

Ale ja zrobiłem. Od rana Dominika pracowała, a ja biegałem za tym sympatycznym, młodym jegomościem - moim synem. Później zrobiłem obiad i zjadłem go w tempie sprinterskim - w międzyczasie zadzwonił Piotr, że ma dla mnie wycieczki do zrobienia. No delikatnie rzecz biorąc - zestresowałem się. Miałem wreszcie oprowadzić poważne towarzystwo w imieniu poważnego Towarzystwa.

Kto normalny wali w takich okolicznościach 90-100 kilometrów na rowerze w pięć godzin? Ja!


sobota, 1 lipca 2017

Nie ma wału? | Dookoła Jeziorska | [WŁÓCZYKIJ #11]

W poprzednim Włóczykiju przytaczałem Wam wymianę zdań z Tatą, gdzie dzień wcześniej, wieczorem napisałem do niego czy jest chętny na przejażdżkę z Zamościa do Zielonej Góry. Zgodził się bez wahania. Mnie w związku z tym nie pozostało nic innego jak spakować plecak, kiedy dostałem smsa o treści: jutro pociągiem do Sieradza i dookoła Jeziorska.

Tak się składa, że z dwóch największych jezior województwa Łódzkiego akurat o Jeziorsku nie mam bladego pojęcia. Za to Zalew Sulejowski objechałem w każdym możliwym kierunku wraz z przyległościami. Czy większy ze sztucznych zbiorników sprawił, że pożałowałem skupiania się przez całe życie tylko na mniejszym koledze? A może wręcz przeciwnie - dziękowałem niebiosom, że w Treście Rządowej spędziłem w sumie grubo ponad rok mojego życia?

Jeśliście ciekawi odpowiedzi - zapraszam do lektury!


czwartek, 27 kwietnia 2017

Ja zostaję | Bratoszewice - Stryków | [WŁÓCZYKIJ #9]

Jeśli powiedziało się "a", to trzeba powiedzieć "b". A jeśli tej wiosny jest wiosna to trzeba korzystać.

Znaną już skądinąd trasą kolejową pędziłem tego ślicznego, słonecznego poranka ku Bratoszewicom. Miejscowości, w której skończyłem ostatni epizod Włóczykija. Jak już zapewne wiecie (lub lada chwila klikniecie w link kilkanaście słów wcześniej i się dowiecie :)) zdążyłem tu ledwo zwiedzić stację kolejową, ulicę Chorobliwie Szczekających Psów (czyli Kolejową) oraz boleśnie zapuszczony dwór.


niedziela, 5 marca 2017

Piąteczek | Rąbień - Aleksandrów Łódzki - Grunwald - Zgniłe Błota - Kazimierz | [WŁÓCZYKIJ #6]

Co najlepiej wchodzi w piątek? Po ciężkim tygodniu w pracy - zamówiona, szybka szama, kilka kieliszków gorzały albo szklanek piwa, nogi wywalone na stół i... lenistwo! Odwlekana przez pięć dni celebracja tych niewielu godzin luzu, musi cechować się prostotą założeń, łatwością realizacji oraz ograniczeniem wkładanego wysiłku do minimum.

Dokładnie takie same priorytety przyświecały mi, gdy planowałem drugiego w ciągu czterech dni Włóczykija. Chciałem zrobić sobie pierwszą rowerówkę w ramach cyklu. W czwartek wieczorem machnąłem na treningu biegowym około 21 kilometrów w 90 minut. To był piątek, a tydzień dał mi mocno w kość. Relaksacyjna, rekreacyjna przejażdżka miała być tematem tekstu, który czytacie.