Świat nam się skurczył.
Odległości się zmniejszyły na przekór fizyce. Bariery językowe
przełamujemy, grając na nosie Wieży Babel. Do tego wszystkiego - o
zgrozo! - wirtualnie możemy być w każdym dowolnym miejscu świata,
nie ruszając wygodnickich pośladków z fotela. Wewnętrzna
złośliwość kazała autorowi tego tekstu zerknąć na Monachium. A
co! "Lewego" może nie spotkam, ale mogę później błysnąć
w towarzystwie - ze stolicą Bawarii znamy się z widzenia!
Jakże łatwo dziś też o
informację! Klik, klik, klep, klep i już wiem z kilkunastu źródeł
co jest NAJ w Polsce, na Słowacji czy nawet w Burkina Faso!
Uzbrojony w specjalistyczną wiedzę mogę zabrać się za arbitralne
uznawanie co warto zobaczyć, a czego nie. Oczywiście gdyby brakło
mi własnego osądu, mogę posiłkować się ocenami "użytkowników"
tych wszystkich miejsc. Dzięki temu wiem już gdzie śmierdzi, gdzie
drogo i gdzie niemiłe towarzystwo. Na pozytywy raczej nie liczę.
Internet przyjmuje jeno żółć.