Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 października 2018

I znów pierwszy krok

Biegnąc dziś mój pierwszy "oficjalny" trening pod kwietniowy maraton w Dębnie przypomniałem sobie moje pierwsze wpisy na jeszcze starych blogach, o których już trochę zapomniałem. Pisałem relacje z całych treningów, przeżywałem kolki, kace, gorsze samopoczucia czy zbyt duży ruch samochodowy na Rzgowskiej (serio!). Pamiętam, że każde wyjście z domu na trening było wyzwaniem. Świetną przygodą, to fakt, ale nigdy nie wiedziałem czego się spodziewać.

Dziś? Wyszedłem z domu zrobić swoje. Zacząć. Jak? Najlepiej z wysokiego "c". Czy się udało? Oczywiście, że tak. Czemu miałoby się nie udać? Znakomicie przepracowałem lato, mam już sześć lat doświadczenia, a przede wszystkim - mam chęci. Złapałem coś czego baaardzo dawno nie miałem. Potrzebę przekraczania granicy na każdym treningu.

piątek, 21 października 2016

Coś o bieganiu

Wróciłem do (mam nadzieję) poważniejszego biegania. Takiego, wiecie, bez wymówek, odpuszczania co drugiego treningu i wmawiania sobie, że forma jeszcze zdąży przyjść, choć zostały dwa tygodnie do startu. Zamierzam ciężko przepracować zimę i sprawdzić się w kwietniu w łódzkim maratonie. Tak docelowo marzy mi się w dwa lata zejść z mojego 3:28 na 3:15, a na 30 urodziny (Boże kochany, mam realne plany na to co zrobię po trzydziestce...) "pyknąć" 3 godziny. Oprócz tego, w międzyczasie koniecznie chcę zaliczyć jeden maraton z Kubusiem i po głowie chodzi mi choć jeden, mały, nawet osiedlowy triathlon.

Zna ktoś jakieś osiedlowe triathlony, dla takich jak ja, co chcieliby wszystko, ale ich doba nadal ma 24 godziny?

W związku z tym, że wróciłem do (mam nadzieję) poważniejszego biegania, to na treningach daję odpłynąć myślom. Jedną z pierwszych było: dawno nie pisałem nic o bieganiu. Muszę napisać coś o bieganiu.