Ileż czasu chodziła mi ta wędrówka po głowie! Dodam - najprostsza wycieczka na świecie. Wystarczyło ubrać buty, wyjść na drogę i po prostu iść przed siebie. No dobrze, może trzeba było skręcić raz czy drugi, ale to wciąż nie była trasa wymagająca godzin planowania, weryfikowania szlaku i tak dalej.
Jednak potrzebowałem sporo czasu, żeby się zebrać. Trochę potrzebowałem odpowiednich okoliczności - pogody, wolnego czasu, energii. Wiedziałem też, że najpewniej pójdę w jedną stronę, ale nie będę wracał w ten sam sposób i kombinowałem jakiś transport powrotny. Ciężko mi wygospodarować kilka wolnych godzin, a raczej - jeśli już takie mam, w kolejce czeka kilka innych zadań, które potrafią wypełnić harmonogram całego dnia.


