Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 kwietnia 2017

Słońce z kryształu | [ANGIELKA #1]

Dusimy się w oparach mdłej codzienności. Oddychając zbyt długo tym samym powietrzem stajemy się otępiali. Z żałosną tendencją do rozczulania się nad sobą siadamy nad obrzydliwie klejącym się stolikiem w pijalni i, zaciągając się petem (albo, co gorsza!, tym e-gównem, co ma w sobie tyle stylu co ekran dźwiękochłonny) mówimy słabym głosem do kumpla albo puszczalskiej kumpeli:

- Wiesz co? Potrzebuję więcej powietrza w życiu.

Towarzysz kiwa głową, odpala swojego peta i, zionąc odorem miernej podróbki piwa z koncernu, ciężko wzdycha. Nic się nie zmienia. Oboje nadal gnijecie, tak jak gniliście i będziecie gnili.


wtorek, 24 marca 2015

Antykwariusz

Zapraszam do zapoznania się z moim opowiadaniem, będącym, swoją drogą, moim, hm... debiutem literackim :). Na blogu zamieszczam kilka pierwszych akapitów, całość do pobrania pod tym linkiem. Prosiłbym o info gdyby coś było nie tak z pobieraniem :).

Był posiwiałym starszym mężczyzną, aparycją wręcz idealnie odwzorowującą wygląd wiekowego pana, prowadzącego swój mały interesik w mało eleganckiej kamienicy, po środku gorszej części Śródmieścia. Siwy, przerzedzony włos, niżej - długa, równie bieluchna broda. Zmarszczek więcej niż wydm na pustyni. Szary t-shirt, dziś ozdobiony ledwo już trzymającymi się skrawkami farby, które kiedyś składały się na nadruk. Do tego jeansowe spodnie, do których najlepiej pasuje dawno zapomniane określenie – wyciuchrane.

Na świat spoglądał niemal wyłącznie zza szerokiego, wytartego stołu, obstawionego książkami. Możnaby odnieść wrażenie, że zapuścił korzenie w swoim staromodnym krzesełku, fizycznie zrastając się ze swoim antykwariatem.

No cóż, nie do końca tak było. Dość często wędrował na zaplecze – negocjować zakup kolejnej partii książek, dowieźć coś z małego magazynku (trzymał tam tylko zdublowane egzemplarze), czy zwyczajnie zaparzyć sobie czarnej herbaty. Sączył ją później z pełnej ciężkich fusów szklanki, tkwiącej w bladoszarym koszyku...