W momencie publikacji tego tekstu mija dokładnie 365 dni od momentu kiedy przez cesarskie cięcie, za sprawą dłoni Pana Doktora Adama Jerzyńskiego, na świecie pojawił się mój syn - Jakub Dariusz Bajas.
Albo bardziej po mojemu - Kubi wylazł na powierzchnię równo rok temu.
Gdzieś w lutym 2016 łódzka ekipa Radia Eska zdecydowała się zadzwonić do Dominiki i sprezentować jej podwójną wejściówkę do kina. SMS wysłany do radia brzmiał tak: dajcie jakieś bilety, bo jestem w siódmym miesiącu ciąży i chciałabym pójść póki mieszczę się w fotelu. Sylwia Kurzela z tegoż radia w rozmowie telefonicznej zasugerowała: tylko nie idźcie na film akcji, bo taki to będziecie mieli w domu za niedługo.